Ten straszny pociąg z Woodstocku

Ten straszny pociąg z Woodstocku

– Przepraszam, tu jest wolne? – krzyknęłam w biegu.

Łysy chłopak bez zęba skinął głową. Cała zlana potem usiadłam na czerwone, pkp-owskie, skóropodobne siedzenie, do którego natychmiast się przylepiłam. Ludzie dalej szukali miejsc. A przy tym biegali w tę i z powrotem, przepychali się łokciami, wrzeszczeli, niektórzy nawet walecznie kąsali się po rękach.

Dziesięć sekund później nie było już ani skrawka miejsca na siedzeniach (oprócz jednego, które zajmował wielką łapą łysy chłopak bez zęba), więc ludzie zaczęli bić się o te zajęte na korytarzu.

Przepraszam, tu jest wolne? – krzyknęłam w biegu. Łysy chłopak bez zęba skinął głową. Cała zlana potem usiadłam na czerwone, pkp-owskie, skóropodobne siedzenie, do którego natychmiast się przylepiłam. Ludzie dalej szukali miejsc. A przy tym biegali w tę i z powrotem, przepychali się łokciami, wrzeszczeli, niektórzy nawet walecznie kąsali się po rękach.  Dziesięć sekund później nie było już ani skrawka miejsca na siedzeniach (oprócz jednego, które zajmował wielką łapą łysy chłopak bez zęba), więc ludzie zaczęli bić się o te zajęte na korytarzu. Konduktor dał znak do odjazdu. Łysy chłopak bez zęba krzyknął do ludzi okupujących przejście, żeby przepuścili jego...
Bailey’s i karton wina

Bailey’s i karton wina

– Nic się pani nie stało? – zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta.

– N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję.

– Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję.

– Nie błagam, NIE – krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy – Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową.

Nic się pani nie stało? - zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta. - N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję. - Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję. - Nie błagam, NIE - krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy - Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową. Mężczyzna pokiwał głową, ale tylko udawał, że jej wierzy. Przecież w tym miejscu nie było zasięgu. Pożegnał się z dziewczyną, wrócił do domu i wykręcił 911. Rozbite auta. Maura Murray...
W drodze do pracy

W drodze do pracy

– Przepraszam… – Logan zapukał w okno vana – Przepraszam, panowie? Nie widzieliście przypadkiem mojej siostry? Mieszka w jednej z szeregówek, blondynka, długie włosy…

Robotnicy spojrzeli na niego przelotnie i wrócili do rozmowy w obcym języku. Logan nie był pewien czy nie zrozumieli jego pytania, czy po prostu go zignorowali.

Przepraszam… – Logan zapukał w okno vana – Przepraszam, panowie? Nie widzieliście przypadkiem mojej siostry? Mieszka w jednej z szeregówek, blondynka, długie włosy… Robotnicy spojrzeli na niego przelotnie i wrócili do rozmowy w obcym języku. Logan nie był pewien czy nie zrozumieli jego pytania, czy po prostu go zignorowali. Wyłączony telefon. Jennifer Kesse wróciła właśnie z weekendu na Wyspach Dziewiczych. Mimo, że bardzo lubiła swoją pracę – a była najmłodszym managerem w historii Central Florida Investments Timeshare, to cudownie było wyskoczyć na kilka dni i odpocząć. W niedzielę wieczór została jeszcze u swojego chłopaka Roba na noc i w poniedziałek...
Ugly Tuna Saloona

Ugly Tuna Saloona

Pewnego ciepłego wrześniowego wieczora Alexis rozpoczęła swój rytuał. Włączyła ostatnio wybierane połączenia i wybrała kontakt ‘Brian’ Przyłożyła słuchawkę do ucha. Łzy pojawiły się w jej oczach. Czekała na automatyczną sekretarkę i niski głos: ‘Cześć, tu Brian, wiesz co robić’.

Jednak tym razem nie usłyszała głosu Briana. Usłyszała długi sygnał, zwiastujący połączenie. Zaparło jej dech w piersi. Przecież minęło już siedem miesięcy, jak to możliwe? Usłyszała jeszcze dwa sygnały, po czym niski, męski głos powiedział: ‘Cześć, tu Brian…’

Pewnego ciepłego wrześniowego wieczora Alexis rozpoczęła swój rytuał. Włączyła ostatnio wybierane połączenia i wybrała kontakt 'Brian' Przyłożyła słuchawkę do ucha. Łzy pojawiły się w jej oczach. Czekała na automatyczną sekretarkę i niski głos: 'Cześć, tu Brian, wiesz co robić'. Jednak tym razem nie usłyszała głosu Briana. Usłyszała długi sygnał, zwiastujący połączenie. Zaparło jej dech w piersi. Przecież minęło już siedem miesięcy, jak to możliwe? Usłyszała jeszcze dwa sygnały, po czym niski, męski głos powiedział: 'Cześć, tu Brian...'. Pierwszy dzień wolności. - Stary, przykro mi, ale dzisiaj nie dam rady - powiedział nieco zakłopotany Derek Shaffer do swojego brata Briana. Było...
Christian Bale z siekierą

Christian Bale z siekierą

Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka. Było miękkie, świeże i miało wyjątkowo silne właściwości magnetyczne. Obawiałam się, że ciężko będzie z niego wstać przed jedenastą. Wspaniale. Ziewnęłam leniwie i zamknęłam oczy. Moje mięśnie powoli rozluźniały się. Umysł zaczął dryfować w głąb samego siebie, nie mogąc zdecydować się czy tej nocy uratować świat przed wyjątkowo paskudnym psychopatą, który w łudzący sposób przypominał mojego szefa (ten typ na końcu ginie w bardzo powolny i niesympatyczny sposób, sorry za spojler) czy też może skupić się na lataniu.

Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka. Było miękkie, świeże i miało wyjątkowo silne właściwości magnetyczne. Obawiałam się, że ciężko będzie z niego wstać przed jedenastą. Wspaniale. Ziewnęłam leniwie i zamknęłam oczy. Moje mięśnie powoli rozluźniały się. Umysł zaczął dryfować w głąb samego siebie, nie mogąc zdecydować się czy tej nocy uratować świat przed wyjątkowo paskudnym psychopatą, który w łudzący sposób przypominał mojego szefa (ten typ na końcu ginie w bardzo powolny i niesympatyczny sposób, sorry za spojler) czy też może skupić się na lataniu. Pik. Pik. Pik. Usłyszałam pikanie przy drzwiach. Pikanie, jakby ktoś przykładał kartę magnetyczną nie do...