Bailey’s i karton wina

– Nic się pani nie stało? – zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta.

– N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję.

– Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję.

– Nie błagam, NIE – krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy – Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową.

Nic się pani nie stało? - zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta. - N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję. - Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję. - Nie błagam, NIE - krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy - Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową. Mężczyzna pokiwał głową, ale tylko udawał, że jej wierzy. Przecież w tym miejscu nie było zasięgu. Pożegnał się z dziewczyną, wrócił do domu i wykręcił 911. Rozbite auta. Maura Murray...