Ten straszny pociąg z Woodstocku

Ten straszny pociąg z Woodstocku

– Przepraszam, tu jest wolne? – krzyknęłam w biegu.

Łysy chłopak bez zęba skinął głową. Cała zlana potem usiadłam na czerwone, pkp-owskie, skóropodobne siedzenie, do którego natychmiast się przylepiłam. Ludzie dalej szukali miejsc. A przy tym biegali w tę i z powrotem, przepychali się łokciami, wrzeszczeli, niektórzy nawet walecznie kąsali się po rękach.

Dziesięć sekund później nie było już ani skrawka miejsca na siedzeniach (oprócz jednego, które zajmował wielką łapą łysy chłopak bez zęba), więc ludzie zaczęli bić się o te zajęte na korytarzu.

Przepraszam, tu jest wolne? – krzyknęłam w biegu. Łysy chłopak bez zęba skinął głową. Cała zlana potem usiadłam na czerwone, pkp-owskie, skóropodobne siedzenie, do którego natychmiast się przylepiłam. Ludzie dalej szukali miejsc. A przy tym biegali w tę i z powrotem, przepychali się łokciami, wrzeszczeli, niektórzy nawet walecznie kąsali się po rękach.  Dziesięć sekund później nie było już ani skrawka miejsca na siedzeniach (oprócz jednego, które zajmował wielką łapą łysy chłopak bez zęba), więc ludzie zaczęli bić się o te zajęte na korytarzu. Konduktor dał znak do odjazdu. Łysy chłopak bez zęba krzyknął do ludzi okupujących przejście, żeby przepuścili jego...
Złodzieje majtek

Złodzieje majtek

Sięgnęłam po wiszący na wieszaczku za prysznicem ręcznik. Poczułam uderzenie gorąca. Był środek sierpnia i temperatura była nie do wytrzymania. Szczególnie temperatura w małym pokoju w akademiku, w którym mieszkałyśmy we trzy, z czego jedna z nas cierpiała na zespół ‘zamykania okna podczas największych upałów, bo jej słońce świeci w monitor’.

Ubrałam się w szlafrok, wyszłam z łazienki i skierowałam się na korytarz po świeżo wypraną bieliznę.

Sięgnęłam po wiszący na wieszaczku za prysznicem ręcznik. Poczułam uderzenie gorąca. Był środek sierpnia i temperatura była nie do wytrzymania. Szczególnie temperatura w małym pokoju w akademiku, w którym mieszkałyśmy we trzy, z czego jedna z nas cierpiała na zespół 'zamykania okna podczas największych upałów, bo jej słońce świeci w monitor'. Ubrałam się w szlafrok, wyszłam z łazienki i skierowałam się na korytarz po świeżo wypraną bieliznę. Spojrzałam w miejsce, w którym powinna być moja suszarka z praniem, a w którym jej nie było. No tak. Nie od dziś zdarza się, że panie sprzątające z sobie tylko znanych powodów przesuwają...