Ostatni raz meble przez neta

Ostatni raz meble przez neta

23 października postanowiłam zamówić ławę w stylu japońskim, która miała idealnie pasować do mojego salonu.

Tydzień później zadzwoniła do mnie pani z obsługi, proponując dostawę do domu w piątek, w godzinach między 11, a 14. Czyli dokładnie wtedy, kiedy pracuję i nie bardzo mogę wyjść i jechać na drugi koniec miasta w celu odebrania przesyłki.

Zapytałam, czy dałoby się przełożyć dostawę na późniejszą godzinę. Nie dałoby się.

23 października postanowiłam zamówić ławę w stylu japońskim, która miała idealnie pasować do mojego salonu. Tydzień później zadzwoniła do mnie pani z obsługi, proponując dostawę do domu w piątek, w godzinach między 11, a 14. Czyli dokładnie wtedy, kiedy pracuję i nie bardzo mogę wyjść i jechać na drugi koniec miasta w celu odebrania przesyłki. Zapytałam, czy dałoby się przełożyć dostawę na późniejszą godzinę. Nie dałoby się. Zapytałam, czy w takim razie można zmienić adres dostawy, na adres mojej pracy. Wtedy odbiorę ją na spokojnie i na własną rękę zawiozę do domu. Tak, adres można zmienić, ale przesunie to termin...
Najgorsza delegacja ever

Najgorsza delegacja ever

Miałam kiedyś takiego bardzo niesympatycznego szefa, nazwijmy go Gadzi Ryj, bo z twarzy przypominał jaszczurkę z zatwardzeniem. I on powiedział: Lecisz w delegację.

Niby etat w hamulcach dostałam miesiąc temu. Niby była to moja pierwsza praca. Niby byłam nowa w branży, po niekoniecznie pasującym kierunku. Niby nie dostałam żadnego szkolenia. Ale Gadzi Ryj powiedział, że przecież jestem inżynierem i mam wszystko rozumieć. A jak nie rozumiem to mam sobie czytać dokumentację i zrozumiem. A jak nie zrozumiem to widać do niczego się nie nadaję.

Miałam kiedyś takiego bardzo niesympatycznego szefa, nazwijmy go Gadzi Ryj, bo z twarzy przypominał jaszczurkę z zatwardzeniem. I on powiedział: Lecisz w delegację. Niby etat w hamulcach dostałam miesiąc temu. Niby była to moja pierwsza praca. Niby byłam nowa w branży, po niekoniecznie pasującym kierunku. Niby nie dostałam żadnego szkolenia. Ale Gadzi Ryj powiedział, że przecież jestem inżynierem i mam wszystko rozumieć. A jak nie rozumiem to mam sobie czytać dokumentację i zrozumiem. A jak nie zrozumiem to widać do niczego się nie nadaję. Niby to nie był mój projekt i dostałam go po koledze. Nigdy też nie rozmawiałam z...
Kontrola domofonu

Kontrola domofonu

Trr trr. Trr trr. Trr trr.

Cholerny domofon.

Nie miałam szczęścia do domofonów. Kiedy byłam dzieciakiem rodzice zawsze kazali mi go odbierać. W końcu byłam najmłodsza. A później jak mój młodszy brat był najmłodszy to był za młody, żeby odbierać domofon, więc dalej robiłam to ja.

Trr trr. Trr trr. Trr trr. Cholerny domofon. Nie miałam szczęścia do domofonów. Kiedy byłam dzieciakiem rodzice zawsze kazali mi go odbierać. W końcu byłam najmłodsza. A później jak mój młodszy brat był najmłodszy to był za młody, żeby odbierać domofon, więc dalej robiłam to ja.  I zawsze napatoczył się ktoś dziwaczny. Albo Jehowi, ględzący o końcu świata. Albo koledzy taty chcieli na niego poczekać i trzeba im było robić kawę i oglądać zdjęcia ich najzdolniejszych na świecie dzieci. Albo ktoś chciał pieniędzy za najnowszej generacji odkurzacz, który na domiar złego zamierzał mi w tej właśnie chwili zaprezentować. Albo ktoś...
Christian Bale z siekierą

Christian Bale z siekierą

Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka. Było miękkie, świeże i miało wyjątkowo silne właściwości magnetyczne. Obawiałam się, że ciężko będzie z niego wstać przed jedenastą. Wspaniale. Ziewnęłam leniwie i zamknęłam oczy. Moje mięśnie powoli rozluźniały się. Umysł zaczął dryfować w głąb samego siebie, nie mogąc zdecydować się czy tej nocy uratować świat przed wyjątkowo paskudnym psychopatą, który w łudzący sposób przypominał mojego szefa (ten typ na końcu ginie w bardzo powolny i niesympatyczny sposób, sorry za spojler) czy też może skupić się na lataniu.

Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka. Było miękkie, świeże i miało wyjątkowo silne właściwości magnetyczne. Obawiałam się, że ciężko będzie z niego wstać przed jedenastą. Wspaniale. Ziewnęłam leniwie i zamknęłam oczy. Moje mięśnie powoli rozluźniały się. Umysł zaczął dryfować w głąb samego siebie, nie mogąc zdecydować się czy tej nocy uratować świat przed wyjątkowo paskudnym psychopatą, który w łudzący sposób przypominał mojego szefa (ten typ na końcu ginie w bardzo powolny i niesympatyczny sposób, sorry za spojler) czy też może skupić się na lataniu. Pik. Pik. Pik. Usłyszałam pikanie przy drzwiach. Pikanie, jakby ktoś przykładał kartę magnetyczną nie do...
Jak smakuje Bawaria

Jak smakuje Bawaria

Więc jestem trzeci dzień w tej Bawarii i jedzenie jest naprawdę paskudne. Wszystko pływa w tłuszczu i piwie, przysięgam – nawet brokuły polewają zasmażką. Do tego robią kule z chleba i mleka moczone w golonkowym sosie i uważają to za przysmak. Chory niemiecki przysmak, ble.

Trzecia kolacja, idzie przystawka. Patrzę – carpaccio z pieczonej wołowiny, z parmezanem i rukolą, doprawione octem balsamicznym. Z niemałym zaskoczeniem, myślę sobie – łał, jest nadzieja.

Więc jestem trzeci dzień w tej Bawarii i jedzenie jest naprawdę paskudne. Wszystko pływa w tłuszczu i piwie, przysięgam - nawet brokuły polewają zasmażką. Do tego robią kule z chleba i mleka moczone w golonkowym sosie i uważają to za przysmak. Chory niemiecki przysmak, ble. Trzecia kolacja, idzie przystawka. Patrzę - carpaccio z pieczonej wołowiny, z parmezanem i rukolą, doprawione octem balsamicznym. Z niemałym zaskoczeniem, myślę sobie - łał, jest nadzieja. Czas na zupę. Ravioli ze szpinakiem w bulionie przyprawionym świeżą pietruszką. No pycha. Drugie danie - co to będzie, co to będzie? Łosoś? Zacieram ręce z niecierpliwością. Strasznie zjadłabym...