Szaleństwo Günthera

Szaleństwo Günthera

– Nareszcie wiem! – wykrzyknął nagle Günther uderzając dłonią zaciśniętą w pięść o stół. Jego żona podskoczyła na krześle. Kawałek pieczeni, który przed chwilą nadziała na widelec spadł z powrotem na talerz.

– Więc może wreszcie mi powiesz – odrzekła, nie ukrywając irytacji. Od kilku tygodni Günther zachowywał się dziwnie. Cały czas mówił o ścigających go i próbujących zabić ‘ich’, jednak jakoś nie kwapił się z wyjaśnieniem kim byli ‘oni’. O niczym innym nie chciał rozmawiać. Birgit miała tego dość.

Nareszcie wiem! - wykrzyknął nagle Günther uderzając dłonią zaciśniętą w pięść o stół. Jego żona podskoczyła na krześle. Kawałek pieczeni, który przed chwilą nadziała na widelec spadł z powrotem na talerz. - Więc może wreszcie mi powiesz - odrzekła, nie ukrywając irytacji. Od kilku tygodni Günther zachowywał się dziwnie. Cały czas mówił o ścigających go i próbujących zabić 'ich', jednak jakoś nie kwapił się z wyjaśnieniem kim byli 'oni'. O niczym innym nie chciał rozmawiać. Brigit miała tego dość. Günther nie zwrócił na nią uwagi. Zachowywał się jak w malignie. Napisał kilka słów na strzępku papieru. Nie wydawał się jednak...
Bailey’s i karton wina

Bailey’s i karton wina

– Nic się pani nie stało? – zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta.

– N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję.

– Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję.

– Nie błagam, NIE – krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy – Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową.

Nic się pani nie stało? - zapytał mężczyzna, podchodząc do rozbitego samochodu. Za kierownicą siedziała młoda dziewczyna. Trzęsła się. Trochę z zimna, trochę ze strachu. Mężczyznę uderzył odór alkoholu, wydobywający się z wnętrza auta. - N-n-nie… nie, nic mi nie jest dziękuję. - Całe szczęście, zaraz zadzwonię na policję. - Nie błagam, NIE - krzyknęła spanikowana. Zaraz jednak zmieniła ton głosu na spokojniejszy - Nie trzeba. Już wezwałam pomoc drogową. Mężczyzna pokiwał głową, ale tylko udawał, że jej wierzy. Przecież w tym miejscu nie było zasięgu. Pożegnał się z dziewczyną, wrócił do domu i wykręcił 911. Rozbite auta. Maura Murray...
W drodze do pracy

W drodze do pracy

– Przepraszam… – Logan zapukał w okno vana – Przepraszam, panowie? Nie widzieliście przypadkiem mojej siostry? Mieszka w jednej z szeregówek, blondynka, długie włosy…

Robotnicy spojrzeli na niego przelotnie i wrócili do rozmowy w obcym języku. Logan nie był pewien czy nie zrozumieli jego pytania, czy po prostu go zignorowali.

Przepraszam… – Logan zapukał w okno vana – Przepraszam, panowie? Nie widzieliście przypadkiem mojej siostry? Mieszka w jednej z szeregówek, blondynka, długie włosy… Robotnicy spojrzeli na niego przelotnie i wrócili do rozmowy w obcym języku. Logan nie był pewien czy nie zrozumieli jego pytania, czy po prostu go zignorowali. Wyłączony telefon. Jennifer Kesse wróciła właśnie z weekendu na Wyspach Dziewiczych. Mimo, że bardzo lubiła swoją pracę – a była najmłodszym managerem w historii Central Florida Investments Timeshare, to cudownie było wyskoczyć na kilka dni i odpocząć. W niedzielę wieczór została jeszcze u swojego chłopaka Roba na noc i w poniedziałek...
Ugly Tuna Saloona

Ugly Tuna Saloona

Pewnego ciepłego wrześniowego wieczora Alexis rozpoczęła swój rytuał. Włączyła ostatnio wybierane połączenia i wybrała kontakt ‘Brian’ Przyłożyła słuchawkę do ucha. Łzy pojawiły się w jej oczach. Czekała na automatyczną sekretarkę i niski głos: ‘Cześć, tu Brian, wiesz co robić’.

Jednak tym razem nie usłyszała głosu Briana. Usłyszała długi sygnał, zwiastujący połączenie. Zaparło jej dech w piersi. Przecież minęło już siedem miesięcy, jak to możliwe? Usłyszała jeszcze dwa sygnały, po czym niski, męski głos powiedział: ‘Cześć, tu Brian…’

Pewnego ciepłego wrześniowego wieczora Alexis rozpoczęła swój rytuał. Włączyła ostatnio wybierane połączenia i wybrała kontakt 'Brian' Przyłożyła słuchawkę do ucha. Łzy pojawiły się w jej oczach. Czekała na automatyczną sekretarkę i niski głos: 'Cześć, tu Brian, wiesz co robić'. Jednak tym razem nie usłyszała głosu Briana. Usłyszała długi sygnał, zwiastujący połączenie. Zaparło jej dech w piersi. Przecież minęło już siedem miesięcy, jak to możliwe? Usłyszała jeszcze dwa sygnały, po czym niski, męski głos powiedział: 'Cześć, tu Brian...'. Pierwszy dzień wolności. - Stary, przykro mi, ale dzisiaj nie dam rady - powiedział nieco zakłopotany Derek Shaffer do swojego brata Briana. Było...
Idealna pani domu

Idealna pani domu

Nadeszła szesnasta, czas kolacji. Jako, że Joan nie przyszła po Lillian, Barbara odesłała dziewczynkę samą do domu. Minutę później Lillian wróciła z płaczem.

– Dziecko co się stało? – zapytała Barbara schylając się do dziewczynki i wycierając jej łzy z policzków kciukami.

– Mamy nie ma – chlipnęła dziewczynka, po czym głośno pociągnęła nosem – I wszędzie jest czerwona farba!

Nadeszła szesnasta, czas kolacji. Jako, że Joan nie przyszła po Lillian, Barbara odesłała dziewczynkę samą do domu. Minutę później Lillian wróciła z płaczem. - Dziecko co się stało? - zapytała Barbara schylając się do dziewczynki i wycierając jej łzy z policzków kciukami. - Mamy nie ma - chlipnęła dziewczynka, po czym głośno pociągnęła nosem - I wszędzie jest czerwona farba! Pani domu. Joan Bard była ambitną młodą kobietą.  Urodziła się w roku 1930 na Brooklynie w Nowym Jorku. Kiedy miała dziewięć lat, wraz z rodzicami przeprowadzili się do New Jersey. Zaledwie rok później zdarzyła się prawdziwa tragedia - rodzice dziesięcioletniej...