Kawa inna niż wszystkie

Siedzę sobie grzecznie przy biurku i udaję, że pracuję przeglądając JoeMonstera. Zbliża się 12 – godzina na którą wszyscy czekają, przerwa na lunch. Nie poszłam dzisiaj do Tesco, bo było zimno, no i w zasadzie miałam swoją własną carbonarkę, więc nie potrzebowałam do szczęścia niczego więcej.

I dostaję wiadomość z nieznanego numeru: ‘Zapraszam uroczą panią na kawę’.

Od czasu spalenia się mojego iPhone’a mam może cztery kontakty, więc myślę sobie – to jeden z tych dekli z góry woła mnie na przerwę w przedziwny sposób. Ale czy mnie to zaskoczyło? Nie.

Pojawię się, będę, ten kto do mnie napisał nie skapnie się, że nie mam jego numeru, posiedzimy, pogadamy, nie będę musiała się znowu tłumaczyć z tego, że „dlaczego kupiłaś ajfona, ajfon – srajfon, ajfony są chujowe” i wszystko będzie git.

Więc odpisuję: ‘Biegnę!’ i idę.

Zrobiliśmy sobie te kawy, jem obiad i trochę się zastanawiam, który to koleżka do mnie napisał i dostaję odpowiedź: ‘Gdzie i kiedy?’

Wprawia mnie to w lekką konsternację. Nikt nie ma telefonu w ręce, wszyscy zajęci szamą, poza tym przecież już tu jestem, więc o co chodzi? No to piszę coś tam, że nie mam numerów i kim jesteś, bo wolałabym wiedzieć do kogo biegnę na kawę.

I dostaję odpowiedź: ‘Tu kurier, dostarczałem pani przed chwilą przesyłkę’.

Poczułam jak rumieniec siary zalewa moje policzki.

No i się z nim nie umówiłam, bo nawet nie pomógł mi wnieść paczki do samochodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Next post Tajemnica pokoju 1046