Przebłysk geniuszu

Franz nie był typowym żakiem. Franz nie był typowym żakiem. Nie miał zamiłowania do pijaństwa, nie znosił burd, nie grał w karty, ani w kości. Hasło “na Szwaba!” budziło w nim tyle emocji co wieczorne nabożeństwo w kobietach o wątpliwej moralności, z którymi Franz nawiasem mówiąc również nie miał nic wspólnego. Mieszkał z mamą, która często przychodziła po niego, kiedy kończył nauki. Na Uniwersytecie. A studiował również nietypowo, bo po to właściwie, żeby się czegoś nauczyć.

Powiedzmy sobie szczerze – Franz był strasznym nudziarzem.

Franz nie był typowym żakiem. Nie miał zamiłowania do pijaństwa, nie znosił burd, nie grał w karty, ani w kości. Hasło "na Szwaba!" budziło w nim tyle emocji co wieczorne nabożeństwo w kobietach o wątpliwej moralności, z którymi Franz nawiasem mówiąc również nie miał nic wspólnego. Mieszkał z mamą, która często przychodziła po niego, kiedy kończył nauki. Na Uniwersytecie. A studiował również nietypowo, bo po to właściwie, żeby się czegoś nauczyć. Powiedzmy sobie szczerze – Franz był strasznym nudziarzem. Franz przemierzał ulicę Złotniczą. Zwykle szedł tędy zmierzając w stronę kamieniczki pod numerem dwunastym. To tam każdego wieczora uczył się od...