Złodzieje majtek

Sięgnęłam po wiszący na wieszaczku za prysznicem ręcznik. Poczułam uderzenie gorąca. Był środek sierpnia i temperatura była nie do wytrzymania. Szczególnie temperatura w małym pokoju w akademiku, w którym mieszkałyśmy we trzy, z czego jedna z nas cierpiała na zespół ‘zamykania okna podczas największych upałów, bo jej słońce świeci w monitor’.

Ubrałam się w szlafrok, wyszłam z łazienki i skierowałam się na korytarz po świeżo wypraną bieliznę. Spojrzałam w miejsce, w którym powinna być moja suszarka z praniem, a w którym jej nie było. No tak. Nie od dziś zdarza się, że panie sprzątające z sobie tylko znanych powodów przesuwają rzeczy w różne odległe części piętra.

Suszarkę znalazłam po stronie parzystych pokoi, schowaną za kuchnią i zupełnie pustą. Starałam się nie wpaść w panikę myśląc o tym, że jakiś bezczelny złodziej – fetyszyta ukradł osiem par moich majtek i właśnie paraduje w nich przed lustrem robiąc sobie zdjęcia. Albo kto wie co jeszcze. Brr.

Różowe majtki z pandą. Czarne majtki z kocimi oczami. Majtki z kokardką. Zwykłe, czarne majtki. Koronkowe figi ze studniówki. Czerwone bokserki. Złote stringi. I majtki w biało – niebieskie paski z Myszką Mickey.

No nie. Tylko nie moje ulubione, osiemnastkowe majtki z Myszką Mickey. Tego mu nie daruję. Nie byłam jeszcze pewna w jaki sposób mu tego nie daruję. Wiedziałam natomiast, że w szafie leżała ostatnia dobra para. Właśnie dlatego wyprałam całą resztę i powiesiłam je na suszarce wczoraj wieczorem.

Nie widziałam, czy da się żyć z jednymi majtkami i nie chciałam tego sprawdzać. Kojarzyło się to to trochę z survivalem, ale byłam kiedyś na survivalu i nawet tam miałam więcej czystej bielizny. Weszłam do pokoju i otworzyłam okno. Jedna z moich współlokatorek siedziała przed komputerem i programowała. Drugiej nie było w pokoju, czyli była w pokoju swojego chłopaka i denerwowała jego współlokatorów. Było to dobre rozwiązanie, ponieważ nie denerwowała mnie.

Usiadłam na krześle, które skrzypnęło. Włączyłam komputer. Allegro.pl. Moda i uroda. Bielizna damska. Majtki. Przesunęłam scrollem w dół. Super seksowne, koronkowe majtki. Nie. Majtki powiększające pupę, HIT! Nie. Jest. Figi damskie, rozmiar M, dziesięć sztuk, różne, nowe. Kliknęłam w link. W opisie było, że dostawa na następny dzień. Niech tak będzie.

*

Wracałam z uczelni. Tylko cudem udało mi się uniknąć rozwiązywania jakiegoś niecierpiącego zwłoki problemu fizycznego przed wszystkimi. Cud polegał na ‘Nie umiem tego zrobić’ i dostaniu minusa. Bylam wykończona.

Przechodząc obok recepcji pokazałam kartę mieszkańca, a później wsunęłam ją do czytnika (najnowszego nabytku Kapitola) i otworzyłam drzwi.

– Chwileczkę – zatrzymała mnie jedna z recepcjonistek – Paczka.

Odetchnęłam z ulgą. Wezwałam windę. W Kapitolu mieliśmy cztery windy. Dwie jeżdżące na parzyste pietra – nowe, ale co chwile zepsute i dwie jeżdżące na nieparzysta pietra – pamiętające czasy PRLu i strach było nimi jechać. Zasadniczo żadna z opcji nie była kusząca, ale najmniej kuszące było wchodzenie na nogach na dwunaste piętro. Przyjechala nieparzysta, więc pojechałam na jedenaste i zeszłam piętro w dół.

Jedną z moich współlokatorek zastałam w pokoju. W duchocie, oczywiście z zamkniętymi oknami. Otworzyłam je.

Położyłam paczkę na biurku, zerwałam taśmę i wsypałam zawartość na blat i spojrzałam na mój nowy nabytek.

Dziesięć par majtek. Różowe majtki z pandą. Czarne majtki z kocimi oczami. Majtki z kokardką. Zwykłe, czarne majtki. Koronkowe figi. Czerwone bokserki. Złote stringi. I majtki w biało – niebieskie paski z Myszką Mickey.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous post Pokój, którego nie było
Next post Spalona żywcem